Mokry Grudzień

Rok się kończy, święta minęły, a tu śniegu ani płatka. Wprawdzie narty czekają w piwnicy na ostrzenie i wyjazd w góry w zbliżające się ferie, ale tutaj na nizinie temperatura, jak na zimę, dziwnie wysoka. I jeszcze wszędzie ta wilgoć. Deszcz, mżawka, mgła – wszystko to powoduje, że świat nie wygląda jakoś specjalnie pięknie.

Dle dla mnie, ten grudzień jest wyjątkowy. Wyjątkowo piękny i wyjątkowo mokry. I to nie od deszczu, czy od łez, ale od chlorowanej wody ze szczecińskiej Floating Arena. Grudniowe Mistrzostwa Europy w Pływaniu na krótkim basenie to największa impreza jaką było mi dane organizować. I mimo, że preferuję ceglaną mączkę kortów, tym razem pokochałem wodę. A było jej na szczecińskim basenie naprawdę pod dostatkiem. I każdy na tę wodę patrzy nieco inaczej. Dla pływaków to chleb powszedni, ale dla montujących trybuny to już duże wyzwanie. Na co dzień stawiający swoje konstrukcje na stadionach, wokół kortów czy choćby w tzw. szczerym polu, tym razem te kilkadziesiąt ton metalowych rur i drewnianych pomostów musieli postawić w wodzie, zastawiając połowę basenu. Musieli i tego dokonali. I to poprzednie zdanie można odnieść do wszystkich, którzy pomagali w organizacji tego historycznego w życiu naszego miasta wydarzenia. Wszyscy dawali radę. Dokonywali cudów. Zarządzanie tymi ludźmi było niesamowitym doświadczeniem. Mimo ogromnego niedoboru snu, zmęczenia do granic wytrzymałości, stresu i ciążącej odpowiedzialności wszyscy chodzili uśmiechnięci, wręcz radośni. Z twarzy wolontariuszy, koordynatorów, ochroniarzy, kierowców i wszystkich innych, którzy mieli wkład w organizację mistrzostw wyczytać można było jedno – dumę z tego, że tutaj pracują. Dumę z tego, że tworzą coś niepowtarzalnego, coś o czym się mówi i wspominać się będzie jeszcze przez długie lata. Dumę z naszego miasta. I to uczucie potęgowało się z każdym kolejnym dniem imprezy, z każdym kolejnym medalem Polaków, z każdą kolejną ceremonią dekoracji. Ale jeżeli wokół słyszy się tylko pochwały, a słowo „excellent” jest najczęściej powtarzane przez zagranicznych gości, pływaków czy działaczy z europejskich federacji to nie dziwne jest, że duma rozpierała nam piersi. Satysfakcję dają obawy organizatorów kolejnych mistrzostw z Francji, że nie są w stanie dorównać poziomowi, który przygotowaliśmy tutaj w Szczecinie.

Budujące, kiedy polscy pływacy (zresztą nie tylko polscy) wszędzie chwalili przygotowanie imprezy pod ich kątem. A to przecież w końcu oni są najważniejsi. To ich walka i medale rozgrzewały kibiców szczelnie wypełniających trybuny.

Miłe było, gdy w telewizji słychać było właściwie same pochwały i to nie tylko w krajowych stacjach telewizyjnych, ale prawie w całej Europie. Jeden z moich znajomych opowiadał mi jaki był dumny kiedy będąc w Hamburgu, oglądał transmisję z naszych Mistrzostw Europy w niemieckim Eurosporcie i mógł powiedzieć towarzyszącej mu grupie młodych Niemców, że to wszystko ma miejsce w Szczecinie – moim mieście. Że mógł im w ślad za tym błyskawicznie opowiedzieć coś więcej o stolicy Pomorza Zachodniego. Część z nich po raz pierwszy o nas słyszała, ale jest szansa, że zapamiętają nas na dłużej. Dla takich chwil, dla takich emocji warto w naszym mieście organizować duże imprezy. I nie ma się czego obawiać. Damy radę.
Krzysztof Bobala

Prestiż  
Styczeń 2012